Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
76 postów 2944 komentarze

Polska, Europa, świat...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nieco chaotyczny zbiór moich poglądów na to co się dzieje w Polsce i na świecie.

 Dłuższy czas nie zamieszczałem artykułów więc nadrobię to dość długim tekstem. 

Z góry przepraszam, że jest mocno chaotyczny, ale nie był pisany jako artykuł dla Neonu. Po prostu dyskutowałem mailowo z moim przyjacielem, który wyjechał z Polski a z którym mamy dość mocno odmienne poglądy na wiele spraw. Kiedyś usiadłem i napisałem taką zbiorczą odpowiedź na różne kwestie które wcześniej poruszaliśmy. Pomyślałem więc, że skoro sporo czasu na to poświęciłem to warto trochę poprzerabiać i zrobić z tego artykuł. Nie chce mi się od nowa pisać więc zostawiam tą niespójność i pomieszanie różnych kwestii wynikające z tego, że pierwotnie były to odpowiedzi na różne rzeczy o których pisaliśmy wcześniej. 

 

Jeżeli to komuś nie przeszkadza to zapraszam do czytania;

  

Każdy stara się wybierać z ogółu informacji te, które są zgodne z jego pojmowaniem rzeczywistości. 

Sam się na tym łapię. Ale nie widzę w tym jakiegoś wielkiego problemu, o ile nie odrzuca się ważnych faktów przeczących posiadanym poglądom. 

 

Wielu ludzi przyjmuje na przykład  za oczywistą rzecz, iż Polska na przynależności do UE zyskuje i nie poświęca czasu na analizowanie jakichś niszowych opracowań, jak np. Tomasza Cukiernika, które pokazują coś odwrotnego. 

Przy rzetelnym podejściu do tematu trzeba uwzględnić wiele kwestii pomijanych przez oficjalny przekaz; np. realne koszty ponoszone przez instytucje, prywatne czy państwowe, niezbędne dla opracowania wniosków zarówno przyjętych jak odrzuconych. Każda instytucja ma inne koszty, jedne robią to oszczędniej, inne rozrzutnie … Cukiernik po prostu robił wywiad tam gdzie mógł dotrzeć i wyciągnął jakąś średnią. Zrobił to poprawnie czy nie? Nie wiem, ale czy jakaś instytucja właściwa do takich badań zrobiła to lepiej? Czy w ogóle zrobiła?

 Inna kwestia to straty w wyniku przymusu stosowania pewnych regulacji/standardów unijnych.Ostatnia sprawa; planowane jest podobno ujednolicenie znaków drogowych w całej Unii. Jakie będą koszty tego „przedsięwzięcia”? Pobudowano pełno rond bez żadnego funkcjonalnego celu, nawet na prostej drodze, gdzie jest tylko wjazd i wyjazd. Pokrywa się to z dotacji, ale kto ponosi koszty zużycia hamulców, benzyny  i innych podzespołów, żeby przed tym wytracić prędkość, kto płaci za utrzymanie tego, remonty…? Ktoś wymyślił, że takie rondo zwiększy bezpieczeństwo bo nie będzie się można rozpędzić na prostej drodze ale kosztów nikt nie liczy. Zakaz stosowania zwykłych żarówek to też chyba pomysł unijny. Tysiące podobnych drobiazgów które są ludziom potrzebne tylko o ile są za darmo, ale nikt by złamanego grosza za to nie zapłacił z własnej kieszeni. A przecież summa summarum to idzie właśnie z kieszeni nas wszystkich.

 

Ale jest jeszcze ważniejszy aspekt - straty długofalowe wynikające z zabijania w ludziach talentu przedsiębiorczości. Pamiętamy chyba atmosferę w latach 80-90-tych, kiedy jeszcze obowiązywała ustawa Wilczka? Pamiętamy jak prawie każdy młody człowiek myślał o tym jak zrobić biznes, wymyślić coś, co inni będą chcieli kupić? Gdzie te czasy? Teraz każdy myśli o tym jak „wyżebrać” jakieś dopłaty, dotacje… jak zbić koszty nie płacąc podatków… 

Ja się spotykam często z taką sytuacją, że jakaś firma kupiła maszyny za setki tysięcy euro z dotacji  i nie wie co ma na nich produkować. Bo ich przedsiębiorczość ogranicza się do znalezienia kogoś, kto napisze dobry wniosek, przepchnięciu go uruchamiając jakieś znajomości itd… 

Hitem jest teraz otworzenie zakładu pracy chronionej gdzie państwo dopłaca do pensji pracowników. Trzeba być tylko „przedsiębiorczym” w znalezieniu ludzi pełnosprawnych do danej pracy mających odpowiednie zaświadczenia o niepełnosprawności. Tym się zyskuje przewagę konkurencyjną a nie faktyczną przedsiębiorczością, pomysłowością.

Do tego sprowadzono polską przedsiębiorczość. Tych kosztów się policzyć nie da ale można je sobie wyobrazić.

 

Czy są jakieś opracowanie analizujące wszystkie te koszty i zyski a nie skupiające się jedynie na tym ile to inwestycji za „unijne” powstało? Nie sądzę, żeby jakiś poważny ośrodek naukowy takie rzetelne opracowania przeprowadzał skoro jego działalność zależy właśnie od dotacji, czy to państwowych czy unijnych. Nie gryzie się ręki która karmi! A niszowych, nieoficjalnych się nie czyta bo nie są „poważne”.

 

Druga sprawa, że dokładne poznanie prawdy jest często niemożliwe. Myślę, że często bardziej obiektywna i bliska prawdy może być logiczna analiza prowadząca do znalezienia jedynego sensownego wyjaśnienia tego co obserwujemy niż przyjęcie za prawdziwe jakiejś informacji, nawet potwierdzonej przez źródła które uznajemy za 100% wiarygodne, która jednak nie daje sensownego wyjaśnienia tego co obserwujemy. 

 

Przykład; Możemy przyjąć za fakt, że po rewolucji na Majdanie Rosja wprowadziła regularne oddziały na wschodnią Ukrainę i rozpoczęła wojnę odmawiając Ukraińcom prawa do wolności w ramach Unii Europejskiej ;). Jednak dla mnie ten „fakt” nijak nie wyjaśnia dlaczego regularna ukraińska armia (kiedy już była w rękach nowej władzy) nie była w stanie rozbić w pył kilku tysięcy żołnierzy wroga nie mających poparcia u ludności wschodniej Ukrainy. Nie wyjaśnia też nagrań wideo z Charkowa czy Doniecka na których widać pięćdziesięcio czy stutysięczne manifestacje anty-majdanowskie, na których jest tyle flag rosyjskich co ukraińskich. 

 

Charków   https://www.youtube.com/watch?v=fpgCSxwiOAE

Odessa  https://www.youtube.com/watch?v=tkaIXin-JSM&ebc=ANyPxKpE6pZ2m2sW0NKQ-IacS3Cd6MLDR1JzFlVCQnkVxAgr-UB6aelxU_joHxJc83fOSRZ9xYRP

 

Przy czym nie ma w internecie żadnego nagrania z tak dużej manifestacji pro-majdanowskiej ze wschodnich miast. 

Zupełnie odwrotnie niż w Kijowie.

 

Ponieważ powyższe może być wyjaśnione jedynie w ten sposób, że wschodnia część Ukrainy jest anty-banderowska i anty-unijna oraz pro-rosyjska i że większość (a przynajmniej duża część) mieszkańców tego rejonu nie chce być w strukturach unijnych lecz w Federacji Rosyjskiej, to uważam, że dopóki nie znajdzie się innego logicznego wytłumaczenia takie należy przyjąć. A wyjaśnienia, że Putin, propagandą internetową oraz lufami karabinów, zmusił miliony wschodnich ukraińców do poparcia ruchów separatystycznych należy uznań za niedorzeczność. 

 

Takie jest moje zdanie. Niezależnie od tego czy twierdzenie, iż Putin zaatakował Ukrainę regularną armią jest prawdziwe czy nie. 

 

Co do wojny informacyjnej prowadzonej przez Rosję, to najprawdopodobniej ma ona miejsce. Nie ma nic dziwnego w prowadzeniu takiej polityki. To samo jest prowadzone w drugą stronę. Jednak wydaje się, że Putin robi to rozsądniej, bo nie znam takich wpadek ze strony Rosji jakie zaliczyli np. Amerykanie. 

Przytoczę dwie wypowiedzi;

  • Mrs Victoria Nulland zaliczyła (chyba) wpadkę mówiąc o 5 mld USD które Stany „zainwestowały” w demokrację na Ukrainie.

 

“Since the declaration of Ukrainian independence in 1991, the United States supported the Ukrainians in the development of democratic institutions and skills in promoting civil society and a good form of government - all that is necessary to achieve the objectives of Ukraine’s European. We haveinvested more than 5 billion dollars to help Ukraine to achieve these and other goals.” 

 

https://www.youtube.com/watch?v=dexrP27MMdU

 

Mówiąc o pomocy dla jakiegoś kraju nie używa się słowa „inwestycja”, które oznacza ni mniej ni więcej jak poniesienie kosztów dla przyszłych zysków. 

Jakich zysków Stany oczekują? Napiszę później. 

Inną kwestią jest; gdzie te pieniądze trafiły? Nie wiem, ale domyślam się, że nie były przekazywane Kuczmie czy Janukowiczowi lecz opozycji. Skąd miałyby wziąć się środki na utrzymanie tysięcy ludzi na Majdanie przez kilka miesięcy, na uzbrojenie itd…? Ci ludzie przecież pensji chyba nie dostawali w tym czasie a nie sądzę aby tak wielu Ukraińców miało aż takie oszczędności. 

 

Warto też chyba przypomnieć w tym miejscu znaną rozmowę, która pozwala domniemywać, że strzały na Majdanie były inspirowane nie przez Rosję ani legalną wtedy władzę lecz przez opozycję; prawy sektor uzbrojony przez Zachód. 

 

PAET: Cieszy się on określonym, można powiedzieć, zaufaniem ludzi na Majdanie i strony społecznej. A jeszcze – to bardzo nieprzyjemne… I Olga również o tym mówiła… Według wszystkich znanych nam przesłanek, ludzie, którzy byli zabici przez snajperów, z obydwu stron, zarówno milicjanci, jak i ludzie z ulicy… Działali ci sami snajperzy, zabijający ludzi z obydwu stron.

ASHTON: Tak… to straszne

PAET: Ona pokazała mi fotografie i powiedziała, że jako lekarz może mówić o jednym i tym samym, można powiedzieć w przenośni, „charakterze pisma”…

ASHTON: Tak.

PAET: … o jednym rodzaju naboi. A już zupełnie zatrważa to, że nowa koalicja nie chce prowadzić dokładnego śledztwa dotyczącego dokładnych okoliczności tego co zaszło. Stopniowo wzrasta przekonanie, że za tymi snajperami nie stał Janukowycz, ale ktoś z nowej koalicji.

ASHTON: Myślę, że tą informacją należy się zająć. O tym się nie mówiło. Ale to ciekawe. O Boże…

 

 

 

 

Słowem nie ulega dla mnie wątpliwości, że Zachód włożył ogromne środki w przygotowanie Majdanu. Rosja wkłada ogromne środki w działalność odwrotną. Trudno się spodziewać aby tego nie robiła i po prostu pozwoliła otoczyć się ze wszystkich stron przez wojska natowskie.

Bo chyba się zgodzimy, że przez ostatnie 20 lat bazy NATO dość znacznie się do Rosji przybliżyły a plany ekspansji są jeszcze bardziej ambitne. Starczy porównać te dwa obrazki;  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • drugą wpadką jest wypowiedź prezydenta Obamy w wywiadze z Faredem Zakarią, (wytłuściłem to co najważniejsze);

 

And as a consequence, Russia's economy was growing, they had to the opportunity to begin diversifying their economy, their relations across Europe and around the world were sound, they joined the WTO with assistance from us. And since Mr. Putin made this decision around Crimea and Ukraine - not because of some grand strategy, but essentially because he was caught off-balance by the protests in the Maidan and Yanukovych then fleeing after we had brokered a deal to transition power in Ukraine - since that time, this improvisation that he's been doing has getting - has gotten him deeper and deeper into a situation that is a violation of international law, that violates the integrity, territorial integrity and sovereignty of Ukraine, has isolated Russia diplomatically, has made Europe wary of doing business with Russia, has allowed the imposition of sanctions that are crippling Russia's economy at a time when their oil revenues are dropping.

 

http://cnnpressroom.blogs.cnn.com/2015/02/01/pres-obama-on-fareed-zakaria-gps-cnn-exclusive/

 

Obama z rozpędu powiedział prawdę, że USA pośredniczyły w przekazaniu władzy na Ukrainie. 

 

Jednak sytuację Ukrainy i Rosji trzeba widzieć w ogólnym kontekście światowym. 

Zwróćmy uwagę na to jak zorganizowany został światowy system finansowy w XXw. 

Po II w.ś.  w Bretton Woods wprowadzono system który dolarowi opartemu na złocie dawał miano waluty rezerwowej dla banków centralnych w oparciu o którą zwiększano dopiero ilość własnych walut. Ten popyt na dolara pozwalał na zwiększanie jego ilości aż do zerwania jego związku ze złotem w roku 1971. 

Drugim powodem popytu na dolara było używanie go jako waluty rozliczeniowej do handlu surowcami głównie ropą, a trzecim używanie go do rozliczeń czarnorykowych przez kraje III świata.

 

Wszystko to dało USA możliwość zwiększania ilości pieniądza i finansowania nim projektów rządowych, socjalnych, stymulowania inwestycji przez państwo … słowem tworzenie systemu gospodarczego opartego na interwencjonizmie, który bez kroplówki w postaci dodatkowych pieniędzy nie może się utrzymać. 

Co więcej, finansowano liczne interwencje w wewnętrzne sprawy różnych państw świata pod pozorem walki o demokrację; zarówno interwencje zbrojne jak i uzależnianie demokratycznej władzy od łapówek i udzielanych im kredytów czy innej pomocy. 

 

Interwencja w Iraku; chyba tu nie mamy jakichś obiekcji co do podłoża tego ataku; Hussain zaczął otwarcie mówić o odejściu od rozliczania za ropę w dolarze i zaczął nawet, zdaje się, stosować rozliczenia w Euro a zaraz potem okazało się, że „odkryto” broń chemiczną, której później oczywiście nie znaleziono, bo nigdy nie istniała. 

Popełniliśmy błąd ;))) Żarty, nie było żadnego błędu tylko spreparowane zdjęcia satelitarne. Zniszczono normalny (w kategorii tamtej kultury) kraj i stworzono wylęgarnię terrorystów. 

(wyobraźmy sobie co by się działo, gdyby coś takiego zrobił Putin?)

Wiosna Ludów, arabska; to już tak jednoznacznie nie ocenię, ale faktem jest, że przed tymi wydarzeniami w Libii Kadafi planował wprowadzenie złotego dinara i przejście na rozliczanie w tym pieniądzu. 

Nie chcę analizować tego z poziomu każdego kraju, bo takiej wiedzy szczegółowej nie posiadam, ale ogólnie jest jasne, że używanie jakiegoś rodzaju pieniądza jest korzystne dopóki nie jest on w nadmiarze drukowany. Dobrowolne utrzymanie takiego dewaluowanego pieniądza jest niemożliwe. Trzeba zmusić jego użytkowników do odbierania go, albo nastąpi jego dewaluacja do zera. Tak ginęły wszystkie waluty fiducjarne w historii. 

Stany uzależniły swoją gospodarkę i politykę socjalną od emisji dodatkowych pieniędzy i zaciągania długów/sprzedaży obligacji. Nadużywają tego w coraz większym stopniu więc muszą mieć pod kontrolą rządy wszystkich krajów zapewniających odbiór tego pieniądza. Każdy niezależny dyktator jest w tym aspekcie zagrożeniem. 

Stąd też tak zaciekła walka o wprowadzanie demokracji wszędzie tam, gdzie pasuje ona jak pięść do nosa. Kolejne kraje są destabilizowane. Demokracja jest ostatnią rzeczą którą te kraje potrzebują ale jest niezbędna żeby zainstalować tam sterowane przez USA rządy co nie zawsze jest możliwe kiedy rządzi silny dyktator (chociaż z Saudami jakiś tam deal się udało zrobić). Jako ostatni oparł temu  się Asad głównie dzięki poparciu Rosji i zagrożeniu użyciu floty czarnomorskiej. Stąd nić prowadzi do problemu ukraińskiego i Krymu. 

 

Kwestia dolara i w ogóle tzw. „zachodniego systemu finansowego” nie dotyczy jednak tego, że jakaś Libia czy inne państewko przestanie się rozliczać w dolarze. Taki fakt nie miałby znaczenia. To jest niebezpieczne tylko jako „zły przykład”. Upadek systemu finansowego zachodu a przede wszystkim USA nastąpi wtedy, gdy za tym przykładem pójdą kraje większe jak Rosja, Chiny, Indie, Iran… tworząc alternatywny system bankowy ze swoją walutą rezerwową prawdopodobnie opartą na złocie.

Takie przygotowania można zaobserwować. Rosja ma duże rezerwy złota i relatywnie niewielki dług wobec zachodniego systemu bankowego. Chiny od lat gromadzą ogromne ilości złota. W zeszłym roku Chiny miały ok. 5 tys. ton złota rezerw i zwiększały o ok. 600-900 ton rocznie. Całe rezerwy Banków Centralnych na świecie to ok. 40 tys ton. Nie są to dane ścisłe, bo nie wszystkie dostawy złota do Chin są rejestrowane. Obecnie odbywa się moim zdaniem walka (na razie wstęp do wojny) pomiędzy upadającym ale ciągle silnym systemem finansowym opartym na pieniądzu fiducjarnym a wykluwającym się systemem opartym na jakiejś nowej walucie powiązanej ze złotem; może juan a może coś innego. A właściwie przedmiotem tej wojny nie będzie obecny finansowy system zachodni, bo tego upadek jest już przesądzony ale myślę, że planowany jest  po tej stronie jakiś nowy fiducjarny system bardziej scentralizowany i bez rozliczeń gotówkowych, a więc o nieograniczonych możliwościach zwiększania ilości takiego pieniądza. Jest to ciekawe, bo odbywa się walka o prymat pomiędzy dwoma systemami z których żaden jeszcze realnie nie istnieje, są tylko w planach.

 

Dlaczego uważam, że system obecny musi upaść? Pomijając teorię ekonomii z której to można wyprowadzić, wystarczy popatrzeć na poniższy wykres przedstawiający funkcje zadłużenia i wzrostu ilości pieniądza. Obecny system jest tak skonstruowany, że ilość pieniądza musi rosnąć wykładniczo, a to może się odbywać tylko skorelowane ze wzrostem zadłużenia w sposób graficznie przedstawiony. Kontynuowanie tego w nieskończoność jest niemożliwe po pierwsze ze względu na brak realnych zabezpieczeń dla zaciąganych długów a po drugie na generowanie tym sposobem coraz większej liczby błędnych inwestycji (niedostosowanych do ilości realnych środków na ich dokończenie - w taki sposób aby całe procesy produkcji stworzone na ich bazie mogły być zyskowne czy w ogóle mieć sens ekonomiczny). Po trzecie powoduje to ogromny drenaż kieszeni ludzi pracujących i tworzących dobrobyt na rzecz instytucji finansowych konsumujących ten dobrobyt. A to będzie powodowało coraz większe niepokoje społeczne i rozruchy. 

 

 

 

Reasumując; ja nie widzę konfliktu ukraińskiego i w ogóle działalności Putina jako przejaw jakichś niezdrowych zapędów Rosji lecz w kontekście całej sytuacji walki USA o utrzymanie dogodnego dla siebie systemu dolara jako waluty rezerwowej i rozliczeniowej w handlu surowcami oraz walki o utrzymanie jak najdłużej, chylącego się ku upadkowi, systemu finansowego. Po drugie, dochodzi do tego również walka o kontrolę dostaw surowców ale to jest oczywiste więc nad tym się nie rozwodzę. 

USA pomimo dużej przewagi militarnej nie mogą potraktować Rosji Iranu czy Chin ani tak jak się rozprawiły z Irakiem; zaprowadzając tam demokrację (czyli faktycznie uzyskując wpływ na władzę) siłą  ani tak jak w Libii czy na Ukrainie wspierając wewnętrzną rewoltę przeciw dyktatorowi. 

Dlatego walka z tymi krajami rozgrywa się pośrednio:

  • ekonomicznie - we współpracy z Arabią Saudyjską zaniżając ceny ropy, licząc na sprowokowanie tym kryzysu i negatywnych nastrojów w Rosji wobec Putina
  • sprowokowanie konfliktu na Ukrainie skłócając tym Rosję z Europą, co mogło też doprowadzić do odcięcia Rosji od bazy dla floty czarnomorskiej na Krymie.
  • wywołanie konfliktu w Syrii uderzając tym samym w Iran
  • Sankcje nakładane na Iran będący zapleczem surowcowym Chin

 

Czytając to co do tej pory napisałem zapewne daje się zauważyć, że mam pewną skłonność do interpretowania czy uwydatniania pewnych kwestii bardziej na korzyść Rosji a na niekorzyść tzw. „zachodniego systemu” na czele z USA. 

Zdaję sobie sprawę, że to robię. 

Ale tak samo ja, słuchając tego co mówi się w oficjalnym przekazie, zauważam rzecz odwrotną. 

 

Z czego wynikają takie a nie inne moje poglądy?

 

Zacznijmy od tego, że „idee mają konsekwencje”.  Złe idee mają złe konsekwencje. 

Idee są groźniejsze od karabinu, bomby atomowej czy wybuchu wulkanu. 

Bo efekty działania tych drugich są widoczne od razu i ludzie się przed nimi bronią a efekty działania złych idei widać dopiero po długim czasie, po upływie którego nikt już nawet nie pamięta co było pierwotną przyczyną. Działają jak rak, a ludzie pozostają wobec nich bierni.

 

Świat zachodni został opanowany w XX w przez idee, które doprowadziły do sytuacji w której ta cywilizacja ginie. Bo jak można nazwać stan kiedy w każdym z krajów współczynnik dzietności wynosi niewiele ponad 1 ?  Aby utrzymać liczbę ludności na tym samym poziomie ten współczynnik powinien wynosić ponad 2, a więc musiałoby się rodzić dwa razy więcej dzieci. 

Ta cywilizacja ginie również dlatego, że straciła możliwości obronne. To znaczy ludzie zatracili instynkt obronny. Te idee spowodowały wykształcenie w ludziach przekonania, że nie ma żadnych świętości, imponderabiliów  których trzeba bronić. 

Nie ma wiary, tradycji, narodu, honoru…, jest tylko bieżąca konsumpcja, wygoda, życie…

Mylnie sądzono, że do obrony tego wygodnego stanu wystarczy zaawansowana technika. Broń atomowa…

Terroryści islamscy pokazali, że można podbijać całe państwa eliminując walkę z użyciem tych technicznie zaawansowanych broni. 

Wystarczy głęboka wiara w islam, przekonanie ludzi żeby pokojowo zasiedlali obszary wrogiej cywilizacji a kiedy będą opanowane poszczególne enklawy można prowadzić ataki terrorystyczne. (ja o tym wiem od dawna, ale ostatnio słyszałem, że minister spraw wewnętrznych Francji powiedział oficjalnie, że istnieje ponad 100 takich enklaw w różnych miastach Europy nad którymi policja nie ma żadnej kontroli)

Na czym zależy terrorystom? Jak wiadomo na zastraszeniu, na zniszczeniu psychicznym. 

A co robią Belgowie po ostatnim ataku? Wypisują na ulicy swoje emocje; boimy się, jest nam przykro, opowiadają w telewizji jak bardzo są zastraszeni. Odwołują marsze, zamykają ruch lotniczy. Jedynie grupka kilkuset kiboli reaguje tak jak powinni reagować normalni ludzie po czym zostają spacyfikowani przez policję, która wcześniej bała się zareagować na większe ekscesy dokonywane przez emigrantów islamskich. 

Co robili po zamachach we Francji? Na cały świat pokazują rozmowę ojca z synem, który tłumaczy małemu, że muszą składać kwiatki bo te ich obronią. Islamiści musieli pękać ze śmiechu.  Dziecko jeszcze nie mające głowy zapchanej tą lewacką ideologią rozsądnie się zdziwiło; jak to przecież oni mają karabiny, kwiatki nas obronią? Tak synku, obronią nas.

To jest koniec cywilizacji. Kiedy dzieci mają więcej rozsądku od dorosłych.

 

Ta taktyka islamu nie jest zresztą niczym nowym. Jest opisana w Koranie. To samo robił Mahomet - pokojowy w pierwszym okresie kiedy nie miał dostatecznej siły i obcinający przykładnie 800 głów i piszący „wersety miecza”, kiedy już zdobył odpowiednią siłę. Tego uczą imamowie w meczetach na całym świecie. A co na to ludzie w Europie?  Mówią o religii pokoju i uważają żeby nie drażnić gości, Niemki rozdają im kwiaty w podzięce za obmacywanie. To jest tak żenujące, że nawet nie chce mi się dalej o tym pisać. 

 

Te idee doprowadziły też do wzrostu ponad wszelką miarę tzw. preferencji czasowej u ludzi. To znaczy przedkładania bieżącej satysfakcji nad przyszłą. 

Mamy społeczeństwa ludzi o zanikających cechach zapobiegliwości, odpowiedzialności, oszczędności, nastawione na bieżącą konsumpcję na kredyt i osiąganie szybkich zysków kosztem przyszłych strat.

System gospodarczy, który na pozór wydaje się bardzo efektywny, tak naprawdę polega na wzajemnym nakręcaniu się konsumpcji i kredytu a więc inwestycji, stymulowanych poprzez system bankowy. Taki system gospodarczy jest nie do utrzymania ze względu na bezsensowne i marnotrawne zużywanie zasobów ponad miarę bez jakiejkolwiek korelacji z realnymi potrzebami ludzi. Żeby taki system mógł trwać musi rosnąć konsumpcja i produkcja a to jest niemożliwe w nieskończoność. 

 

 

Zacząłem od końca, czyli od opisu zgubnych skutków złych idei które obserwujemy w XXw.

Ale wróćmy do genezy. Idee o których mówię miały swój początek w XVIII w. i ukształtowały się w wieku XIX żeby w wieku XX zdobyć znaczący wpływ na politykę i gospodarkę „zachodu”.

 

Podłożem do ich powstania były sukcesy nauk przyrodniczych osiągnięte dzięki zastosowaniu obiektywnych metod badawczych pomiarów ilościowych, zaawansowanej matematyki, wyeliminowaniu wpływu wszystkiego co subiektywne, niemierzalne, przypadkowe,niezaplanowane. 

 

Za prekursorów tej nowej ideologii można uznać Saint Simona i Augusta Comte. Zarażali oni kolejnych wyznawców tej nowoczesnej religii wiarą w nieograniczone możliwości ludzkiego umysłu, który jest w stanie zaprojektować wszelkie aspekty funkcjonowania społeczeństwa lepiej niż robią to ludzie w sposób spontaniczny, nieplanowany, w ramach czegoś co można nazwać spontanicznym porządkiem. 

 

Żeby zrozumieć na czym polega problem najlepiej wyobrazić sobie taki symboliczny przykład;

Mamy dwie wioski które oddziela las.  Jak najlepiej wyznaczyć ścieżkę która będzie najwygodniejsza dla wszystkich użytkowników?

Są dwie metody;

Naukowa; niech najświatlejsze umysły, inżynierowie wyposażeni w komputery i przyrządy pomiarowe zbiorą od ludzi informacje na temat ich preferencji, stworzą odpowiednie algorytmy i zaprojektują taką idealną ścieżkę.

Spontaniczna; niech ludzie chodząc „na wyczucie” wydeptują sobie swoje ścieżki a po jakimś czasie powstanie jedna najdogodniejsza dla wszystkich 

 

Metoda naukowa wydaje się lepsza, szybsza a jednak tak nie jest. Problemem jest błędne założenie, że te informacje które trzeba zdobyć dla ułożenia algorytmów są dostępne dla tych inżynierów. 

W rzeczywistości te informacje nie są dane. One mogą powstać dopiero w ramach podejmowanych przez ludzi działań. Ludzie próbując przechodzić przez las zdobywają dopiero praktyczne informacje i dowiadują się o swoich preferencjach (czy lepiej górkę ominąć, czy przejść prosto, czy iść wąskim przejściem czy dalszym szerszym itd…). Zdobywają pewne umiejętności, które dalej wpływają na ich wybory.  Te informacje nie powstaną jeżeli zastąpi się to ludzkie działanie odgórnym planowaniem, a skoro nie powstaną to nie będą mogły stanowić podstaw do naukowego wyznaczenia tej ścieżki. To jest paradoks, którego zwolennicy tego podejścia nazwanego przez Hayek’a „scientyzmem” nigdy nie chcieli zrozumieć i wziąć pod uwagę.  

 

Ten symbolicznie przedstawiony problem dotyczy kształtowania się każdej instytucji niezbędnej do prawidłowego funkcjonowania społeczeństw. 

Język, pieniądz, prawo, obyczaje, normy moralne, rodzina, pomoc socjalna, …  wszędzie będziemy mieć taki dylemat; czy lepiej jeżeli zostaną ukształtowane samoistnie w wyniku spontanicznego porządku czy też należy je zastąpić instytucjami zaplanowanymi i zorganizowanymi przez specjalistów. 

 

Przez ponad dwa wieki różnego rodzaju lewicowi intelektualiści i związane z nimi ruchy walczyły o zniszczenie wszystkiego co zostało przyjęte w sposób inny niż starannie zaplanowany i centralnie sterowany. Naukowy. Wyliczony ilościowo, matematycznie.

Tak jak pisałem nie jest to gwałtowny proces ale coś w rodzaju raka powoli ogarniającego kolejne elementy naszej rzeczywistości.

Przede wszystkim została zniszczona tradycyjna rola rodziny jako instytucji w której są kształtowane i podtrzymywane tradycyjne wartości, normy moralne, świadomość narodowa… poprzez wychowanie dzieci i więź (również ekonomiczną) kolejnych pokoleń. 

Skąd pewność, że pełna spontaniczność działań i decyzji podejmowanych w rodzinach zagwarantuje przyjęcie dobrych a nie złych zasad czy norm moralnych, dokonania właściwych  wyborów?

Bo działa tu mechanizm taki sam jak w symbolicznym przykładzie ścieżek w lesie. Jednak musi być zagwarantowana; po pierwsze swoboda działania i wolność wyboru każdej rodziny i każdego człowieka, a po drugie nikt nie może być zwalniany z konsekwencji takiego czy innego wyboru. Te konsekwencje nie mogą być przerzucane na innych.

Jeżeli np. jeden człowiek decyduje się na założenie rodziny, posiadanie dzieci, wychowanie ich w odpowiednich wartościach a drugi przeznaczy te środki na konsumpcję albo wychowa dzieci na bandytów, którzy ograbią go z ostatnich pieniędzy, to nie można zmusić dzieci tego pierwszego do sfinansowania emerytury temu drugiemu, bo w ten sposób następne pokolenia nigdy nie zauważą które postępowanie jest słuszne a które nie. 

Pewne normy moralne, ogólne zasady postępowania są przez ludzi stosowane bez analizowania skutków ich zastosowania w każdej szczegółowej sytuacji. Po prostu ludzie widzą, że ludzie, środowiska, które takie a nie inne zasady przyjęły mają się lepiej od tych które przyjęły inne więc uznają, że lepiej zrobić tak samo i w tym duchu wychowywać dzieci. 

Przymus emerytalny, obowiązkowe ubezpieczenia socjalne czy zdrowotne, przymus szkolny z jednym obowiązkowym państwowym programem nauczania i inne tego typu wynalazki prowadzą właśnie do takich złych skutków długofalowych, pomimo, że w krótkim okresie ich efekty wydają się zbawienne. 

W czasach, kiedy szkoły były prywatne a wychowanie i wybór tego czego dzieci mają się uczyć należał do rodziców i oni ponosili konsekwencje takiego czy innego wyboru można było obserwować coraz większy poziom nauczania i wychowania. 

Obecnie to w jakim kierunku ten system zmierza można pokazać na przykładzie Szwecji, gdzie ten proces jest bardziej zaawansowany. 

 

Tutaj mamy link do popularnego programu edukacyjnego dla dzieci;

https://www.youtube.com/watch?v=6nik09QG5Ds  

 

Program prowadzą kał i mocz a bohaterem tego odcinka jest dupa. 

 

To jest właśnie doskonały przykład do czego prowadzi każdy system centralnie zaplanowany, w tym przypadku system nauczania i wychowania.

 

Bo oczywiście w systemie konkurencji i wolności wyboru również trafialiby się idioci próbujący tak dzieci wychowywać. Ale szybko wszyscy zobaczyliby do czego to prowadzi i następne pokolenia nie brałyby przykładu. 

Ale obecnie, grupa nawiedzonych lewaków może dorwać się do władzy w UE i narzucić wszystkim takie a nie inne standardy. (jeszcze nie teraz, dopóki państwa mają jakąś autonomię, mają swoje armie i mogą wystąpić, ale w przyszłości…)

 

Jaka jest przyszłość cywilizacji w której najpierw doprowadza się do obniżenia współczynnika dzietności przerzucając obowiązek zabezpieczenia ludzi na starość z ich dzieci na państwo, potem zmusza się rodziców do oddania roli wychowania ich dzieci na szkoły gdzie uczy się je, że jak cię atakują, biją obrażają, to się nie broń, nie wykazuj agresji tylko naskarż pani. A następnie dla podtrzymania liczby ludności sprowadza się agresywnych i wychowanych w duchu wartości islamskich muzułmanów, którzy mają wpajane od dziecka jak należy postępować z niewiernymi, tym bardziej jeżeli ci są niezdolni do obrony? 

 

Myślę, że na tym skończę, bo nie chcę tu pisać książki.

Nie chodzi mi o przekonywanie do swoich poglądów. Każdy niech sobie myśli jak chce. 

 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Jakie byłyby konsekwencje tego, że dolar starciłby na wartości, np. z powodu wprowadzenia jakiejś nowej waluty opartej na złocie?
    Wszystkie płace amerykanów realnie spadły by drastycznie, bo ceny produkowanych towarów dostosowały by się do cen w nowej walucie. Z powodu obniżenia płac produkcja w ameryce stała by się dużo bardziej opłacalna, powstały by nowe możliwości inwestycyjne - a amerykanie zdolności przedsiębiorczych mają jednak dużo. Presja ze strony amerykanów na rząd w sprawie podwyżek płac byłaby niewielka, bo amerykanie akceptują konsekwencje gry rynkowej.
    Natomiast dla kraju który chciałby wprowadzić u siebie taką nową silną walutę sytuacja byłaby wprost przeciwna. Płace obywateli uległy by realnemu wzrostowi co przełożyło by się na wzrost cen produkowanych towarów. Oznaczało by to brak możliwości eksportowych przy presji na tańszy import. Spowodowało by to upadek wielu dotychczasowych dziedzin wytwórczości i przez to konieczność przekwalifikowania się wielu ludzi. By takie przekwalifikowanie mogło być możliwe konieczne byłby duży poziom zdolności przedsiębiorczych. Im większy jest jednak poziom centralnego planowania (mierzony np. poziomem wydatków państwowych w PKB) tym wśród obywateli jest więcej oczekiwań wobec państwa czyli mniejsza aktywność gospodarcza i większe oczekiwania. Mając zaś walutę opartą na złocie państwo takie pozbawai się możliwości tworzenia pieniądza w postaci obligacji, czyli pozbawia się możliwości inflacyjnego przejmowania własności swoich obywateli do celów redystrybucyjnych - czyli osłabia swoją własną władzę.
    Wynikało by z tego że państwo autorytarne samo najwięcej straci na wprowadzeniu u siebie silnej waluty.
    Zatem gdzieś jest błąd bo powstaje sprzeczność. Albo coś jest nie tak w moim rozumowaniu, albo teorie o próbach detronizacji dolara są wadliwe.
  • @programista 13:20:16
    Mocno to skomplikowałeś. Nie bardzo jestem w stanie znaleźć gdzie jest błąd.
    Ja to widzę prościej; jeżeli jest pewna suma dolarów cały czas obracana w handlu ropą poza granicami USA to dla gospodarki USA jest tak, jakby tych dolarów nie było.
    Więc jeżeli te kraje zaczną używać innej waluty to te dolary nagle się w USA pojawią a znikną towary o podobnej wartości.
    Nie znam dokładnych danych, ale niech np. z danego kraju ubędzie 30% towarów a przybędzie 30% gotówki. Uważasz, że nic się nie stanie z jego gospodarką?
  • @imran 20:49:05
    Taka sytuacja wpłynęła by na gospodarkę tak samo jak wojna - towarów potrzebnych ubyło, a przybyło jednostek pieniężnych. Działało by więc dokładnie to co opisał Keynes dla krótkiego okresu.
    Ludzie który posiadali jako oszczędności pieniądze ubożeją. Zyskują jednak na tym wszyscy ci którzy byli zadłużeni (czyli także rząd) - długi bowiem będzie łatwiej spłacić. To jest efekt tego, że przybyło jednostek pieniężnych.
    Ubywa także towarów, ale nie ubywa wiedzy jak te towary wytwarzać - a ponieważ ubyło by towarów potrzebnych i porządanych przez ludzi więc wiadomo by było czego trzeba więcej wyprodukować. A w kapitalizmie najtrudniejszą kwestią jest właśnie zapewnienie przyrostu wiedzy - i ten kłopot zostałby z gospodarki na pewien czas zdjęty.

    Dla każdej władzy taka sytuacja to błogosławieństwo.
  • @programista 13:45:26
    Wojna to siła wyższa i społeczeństwo może to zrozumieć.
    Ale tu mamy taką sytuację, że jeżeli państwo dodrukowuje dolary i eksportuje je za granicę w zamian za towary, to wszyscy są zadowoleni w USA, bo jest więcej dóbr a mniej trzeba pracować. Władza zyskuje poparcie.

    Kiedy wystąpiłaby sytuacja odwrotna, to nikt nie pomyśli w ten sposób; żyliśmy na koszt innych tyle lat, to teraz trzeba się wziąć do roboty i wytworzyć więcej dóbr które zagranica sobie odbierze.

    Rząd byłby pod obstrzałem, bo ceny by rosły szybciej niż płace.
    Poza tym system finansowy jest zabezpieczony obligacjami które wykupuje FED "drukując" pieniądze.
    W sytuacji hiperinflacji spowodowanej napływem pieniądza zza granicy możliwości wykupu i utrzymania cen obligacji byłyby znikome, więc runęłaby podstawa tego systemu finansowego nie tylko w USA ale na całym świecie.
  • @imran 16:09:00
    "Rząd byłby pod obstrzałem, bo ceny by rosły szybciej niż płace."

    Amerykanie mają właśnie tę przewagę, że ten obstrzał rządu byłby dużo mniejszy w porównaniu do innych krajów. Taki jest efekt panującego w tym kraju indywidualizmu i jednym z najmniejszych udziałów wydatków państwa w PKB. To także powoduje, że w przypadku wzrostu wpływów z podatków - co miało by miejsce w przypadku inflacji - najłatwiej byłoby właśnie amerykanom ograniczyć emisję obligacji i nawet część tych długów spłacić.
    Rząd zaś zyskałby poparcie bo zapeniłby miejsca pracy - bo na skutek inflacji płace byłyby niższe a popyt by nie zmalał dzięki popytowi z zagranicy.

    Czyż działanie innych państw tworących własną silną walutę nie byłoby właśnie potraktowane jako taka właśnie siła wyższa?
    Dla społeczeństwa indywidualistycznego tak właśnie będzie!
  • @programista 20:02:01
    Realne wpływy z podatków by spadły a nie wzrosły. A rząd nie mógłby obniżyć realnych wydatków budżetowych. Więc deficyt by rósł a nie malał moim zdaniem. Potrzeby pożyczkowe by wzrosły a FED nie mógłby zwiększać dodruku w czasie hiperinflacji.
  • @imran 20:26:42
    Wydatki każdego rządu są sawsze określone nominalnie - dlatego właśnie rządy mają ogromny problem wyłącznie z deflacją. Inflacja realnie wydatki rządowe zmniejsza.
    Prawdopodobieństwo zaś wystąpienia hiperinflacji zależy od tego, jaka część gospodarki jest zależna od wydatków państwowych, ilu ludzi może wymagać od rządu podwyżek płac. Amerykanie potrafili nawet zamknąć na dwa tygodnie wszystkie urzędy gdy wyczerpał się limit zadłużenia i nie było wtedy żadnych protestów społecznych.
  • @programista 21:58:47
    No nie przekonasz mnie, że gdyby wystąpiła w USA inflacja rzędu kilkadziesiąt procent rocznie to rząd by nie zwiększył nominalnych wydatków na te wszystkie rozdmuchane programy typu medicare i że wszyscy lekarze, nauczyciele w szkołach publicznych, żołnierze, urzędnicy, policja... uznaliby, że spadek realnych płac o kilkadziesiąt procent rocznie za coś z czym muszą się pogodzić. Cała ogromna w USA sfera socjalna pogodziłaby się ze spadkiem dochodów w wielu wypadkach poniżej minimum socjalnego?

    Tym bardziej, że płace w dochodowych sferach gospodarki prywatnej zaczęłyby rosnąć.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY