Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
76 postów 2944 komentarze

Demokracja czy praworządność

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"I jaka to demokracja skoro zwykłej altanki na własnej działce rolnej nie można postawić."

 

 

 Demokracja to pojęcie bardzo niejednoznaczne i trudne do zdefiniowania. Ale nawet biorąc na ten fakt poprawkę, ciągle zaskakuje mnie w jaki sposób, zindoktrynowani przez środki przekazu ludzie, akceptują rozszerzanie pojemności tego słowa i jakie znaczenia pod nie podkładają. 

Generalnie można by powiedzieć, że większość społeczeństwa zgadza się nazywać demokracją wszystko co uważa za dobre i pożądane.

 

Typowy przykład komentarza z internetu:

zosia

3 lata temu

I jaka to demokracja skoro zwykłej altanki na własnej działce rolnej nie można postawić.Rządzący prawo mają w głębokim poszanowaniu i robią co im się rzewnie podoba, a przeciętny kowalski kupi kawałek działki rolnej, bo na inną go nie stać i jako emeryt po latach ciężkiej pracy nie może sobie tam postawić kawałek dachu nad głową w razie niepogody. Szoook, paranoja, durne rządy, żenada, brak słów.”

 

 

Otóż „zosia” uważa, że stanowienie prawa zgodnego z prawem naturalnym, ze sprawiedliwością, respektującego wolność człowieka i jego własność oraz mądrość i uczciwość rządzących można utożsamić z jednym pojęciem „demokracja”.

 

Inny typowy przykład;

 

Kilka miesięcy temu gdzieś koło Olsztyna wstąpiłem do przydrożnego zajazdu. Byłem tylko ja z synem i właściciel. Zadzwoniła siostra z pytaniem co myślę o tych uchodźcach, bo akurat miała służbowy wyjazd do Budapesztu a tam cała ta afera. No i od słowa do słowa w którymś momencie powiedziałem, że skoro jest demokracja to co się dziwić, że przywódcy coraz głupsi.

Właściciel tego zajazdu to podłapał i mówi mniej więcej tak; panie co pan mówisz, jaka demokracja. Nie ma żadnej demokracji! Ja kiedyś, za komuny miałem knajpę w Niemczech. Tam wtedy była demokracja. Ludzie mieli pieniądze, były obroty, urzędnicy mnie traktowali jak człowieka. Podatki były proste, przepisy prawa jednoznaczne… 

A teraz w Polsce!!! Jaka demokracja? Urzędnik cię traktuje jak złodzieja, przychodzi kontrola i zawsze się do czegoś doczepią, przepisy niejednoznaczne, sądy niesprawiedliwe rozstrzygające zawsze na korzyść urzędnika … ledwo na koszty mogę zarobić… itd. 

 

Powiem szczerze, że zamurowało mnie kompletnie. On pod pojęcie demokracja podkładał nie tylko praworządność, sprawiedliwość, uczciwość ale nawet dobrobyt, prosty system podatkowy, uczciwość urzędników, niezależne sądy i wiele podobnych, zupełnie z demokracją rozdzielnych pojęć.

 

Jeżeli według większości ludzi demokracja i praworządność to to samo, demokracja i sprawiedliwe prawo to to samo, demokracja i uczciwość to to samo… to po co istnieją te różne pojęcia skoro można je zastąpić jednym uniwersalnym? 

Może niedługo sędzia bokserski na początku walki będzie mówił; walczcie demokratycznie, zamiast walczcie  uczciwie? A młoda para w kościele będzie ślubowała nie; miłość, wierność i uczciwość małżeńską lecz demokrację, demokrację i demokrację małżeńską?

 

A przecież faktycznie te pojęcia nie mają z demokracją żadnej korelacji!

Dane państwo może być demokratyczne i praworządne lub demokratyczne i niepraworządne, może być totalitarne i praworządne lub totalitarne i niepraworządne. 

Państwo może być totalitarnie rządzone przez dyktatora i respektować wolność i własność każdego człowieka a może być demokratyczne i nie respektować. A może być też dokładnie odwrotnie. 

 

Jedno z drugim, trzecim i czwartym nie ma nic wspólnego.

 

Niedawno rozpoczęła się fala protestów w „obronie demokracji”.

Co protestujący rozumieją pod słowem „demokracja” którego używają w tym haśle?

Otóż rozumieją oni, że demokracja jest zagrożona jeżeli jedna ekipa próbuje naginać czy zmieniać prawo dla uzyskania w danym momencie korzyści politycznej. Czyli zdawało by się utożsamiają demokrację z „państwem prawa”. Przy czym nie uważają jakoby naruszeniem demokracji, tak rozumianej, było robienie tego samego przez ekipę poprzednią, z którą są politycznie związani. Czyli demokracja to dla nich „rządy PO”. Baardzo pojemne pojęcie!

 

Dlaczego nie protestują (to znaczy nie nazwą tych protestów) np.  w „obronie praworządności” ?

Może dlatego, że każdemu nasuwało by  się pytanie; kto i w jaki sposób naruszył praworządność. Domagano by się konkretów. A to byłoby kłopotliwe skoro ich „wybrańcy” robili wcześniej mniej więcej to samo.

Hasło „obrony demokracji” takich konkretów nie wymaga. Bo z demokracji zrobiono bożka, w którego należy wierzyć i bezkrytycznie popierać o ile chce się być zaliczonym do kategorii cywilizowanych ludzi.

Skoro taki dogmat ludziom wciśnięto, to dalej sprawa jest prosta. Wystarczy to co się chce przeforsować podłączyć pod to niezwykle pojemne pojęcie i nikt nie odważy się przeciwstawiać bojąc się zostać wykluczonym z  owego grona „cywilizowanych ludzi”.

 

Tymczasem demokracja to po prostu sposób podejmowania decyzji poprzez głosowanie. 

W państwie demokratycznym lud w głosowaniu albo bezpośrednio ( co jest siłą rzeczy sporadyczne), albo poprzez wybór przedstawicieli wpływa na ustanawiane prawa. Demos kratos - rządy ludu.

 

To, czy prawa będą ustanowione taką demokratyczną drogą, czy ustanowi je dyktator, czy jakaś rada mędrców w żaden sposób nie warunkuje iż państwo będzie praworządne - to znaczy czy ustanowione prawa będą stabilne; nie będą zmieniane w zależności od potrzeby chwili. Nie znaczy też, że te prawa będą sprawiedliwe bądź nie, czy będą etyczne, czy będą respektowały wolność i własność obywateli. 

 

Demokracja oznacza ( w teorii ) tylko tyle, że to ludzie w głosowaniu wybierają jakąś alternatywę spośród wielu zaproponowanych przez elity albo „elity”. 

Nigdy nie będzie realizowana jakaś „wola większości” bo zawsze alternatyw jest wiele i głosy poparcia rozdzielają się pomiędzy nie. I siłą rzeczy wygrywa ta, mająca większe poparcie niż inne a nie mająca bezwzględną większość.

Zawsze realizowana jest wola jakiejś części obywateli, którzy większości wcale nie muszą stanowić. 

Co więcej, w demokracji zawsze faktycznie decyzje podejmują nie ludzie głosujący lecz ci, którzy mają w rękach media - narzędzia do sterowania decyzjami wyborców. 

Ludzie nigdy nie będą głosować większościowo za tym co jest dla nich w długim okresie korzystne. Zagłosują za tym co jest korzystne dla tych którzy są w stanie na ich poglądy, poprzez środki przekazu, wpływać. 

 

Mamy więc taki zaklęty krąg; 

 

Prawo stanowione jest poprzez przedstawicieli wybieranych przez lud. Ów lud wybiera to, co media mu wmówią. Media są przejmowane przez tych, co mają pieniądze. Duże pieniądze zarabia się wyłącznie mając wsparcie władzy - czyli odpowiednie przepisy prawa i regulacje dające przewagę monopolistyczną nad innymi. (jeżeli ktoś ma wątpliwości, to niech sobie odpowie; czy sektor finansowy mógłby robić takie pieniądze gdyby nie prawo dające mu możliwość nieograniczonej kreacji kredytu i pieniądza oraz przymusu użytkowania tego tracącego na wartości pieniądza przez każdego obywatela? Czy koncerny farmaceutyczne robiłyby takie pieniądze gdyby nie prawo patentowe czy obowiązkowe szczepienia, nie mówiąc już o przymusowym finansowaniu kosztów leczenia?)

 

Przy takim systemie nie ma możliwości aby nie zawiązała się symbioza pomiędzy rządzącymi a bogaczami czerpiącymi korzyści z tworzonych pod ich zapotrzebowanie przepisów prawa a raczej „lewa”. 

Dzięki ogromnym pieniądzom przeznaczanym na propagandę medialną można decydować o tym, kto będzie rządził przez następną kadencję, a ci którzy zostaną wybrani decydują o tym, kto będzie mógł robić ogromne pieniądze. 

Nawet „wszyscy święci” by się w takim systemie skorumpowali. Dlatego nigdy zbyt wiele nie zmieniło i nie zmieni zastępowanie jednej ekipy inną. 

Problem leży w systemie, którego elementem jest demokracja.

 

To co napisałem nie jest jednak totalnym potępieniem demokracji i nie oznacza, że zastąpienie jej dyktaturą czy monarchią widzę jako rozwiązanie sytuacji. 

Ja się tylko buntuję przeciwko robieniu z demokracji bożka, zakazowi jej krytyki oraz szukaniu rozwiązania problemów w pogłębianiu demokracji. 

 

Moim zdaniem, celem powinno być rozerwanie tej symbiozy pomiędzy rządzącymi a światem finansów. 

W jaki sposób? Na przykład wpisanie do Konstytucji pewnych nienaruszalnych zasad obowiązujących przy tworzeniu każdego aktu prawnego. Nie jestem w stanie wyłożyć konkretów, bo się na tym nie znam, ale chodzi o to aby prawo było zgodne z pewnymi normami moralnymi, zasadami przyjmowanymi przez daną społeczność i kształtowanymi przez pokolenia. Prawo zgodne z tzw. prawem naturalnym. 

Takie prawo raz ustanowione nie może być w łatwy sposób zmieniane a już na pewno nie dla dostosowania go do bieżących potrzeb. 

Ani król, dyktator, czy większość (nawet konstytucyjna) nie powinni mieć możliwości ustanowienia jakiegokolwiek przepisu niezgodnego z pewnymi niekwestionowanymi zasadami. 

Nie może odebrać własności jednemu aby ją przekazać innemu, choćby nie wiem jak sprawiedliwe i słuszne się to wydawało. Nie może niszczyć tradycyjnych instytucji jak np. małżeństwo, nie może zezwalać nikomu na deptanie wolności drugiego człowieka, odbierania mu życia, nie może niszczyć tradycji… 

 

Obecnie władza  może popełnić dowolne przestępstwo lub pozwolić na jego popełnienie dowolnie wybranej grupie. Wystarczy, że wprowadzi prawo stanowiące, iż to przestępstwo przestanie być w świetle nowego prawa przestępstwem. 

Taka sytuacja jest zaprzeczeniem „państwa prawa”, praworządności. I to samo dotyczy sytuacji w której takie prawo ustanowiłby lud w referendum. 

 

Ważne by państwo było praworządne w tym znaczeniu jak to powyżej określiłem. 

A większa demokratyzacja i powszechność wyborów wcale do tego celu nie zbliżają, a wręcz przeciwnie. Im większa powszechność wyborów tym łatwiejsze kontrolowanie decyzji demokratycznych poprzez środki przekazu. A więc tym bardziej totalitarna władza i możliwości wpływowych grup interesu. 

Natomiast państwo praworządne mogło by być nawet demokratyczne i nic strasznego by się pewnie nie stało.

KOMENTARZE

  • ---znakomity temat - i ! jeden błąd
    -- to kurestwo ,które NIErządzi Polską -TO żadna władza !!!.
  • @ Autor
    "Demokracja czy praworządność"

    Odpowiedź:

    SAMORZĄDNOŚĆ REALIZOWANA DEMOKRATYCZNIE W SPOSÓB PRAWORZĄDNY :-)


    Ładnie? Sam wymyśliłem! :-)

    5*
  • W USA trzeba miec co najmniej 2 ha ziemi by wolno bylo miec 5 kur.
    Mieszkam w USA na wsi, mam 1/2 ha i kur mi miec nie wolno ani zadnych innych zwierzat oprocz psow i kotow.Oczywiscie, ze kury mam ale je ukrywam pod siatka co sie ukrywa czolgi.Kara $500.Rowniez nie wolno mi zapalic ogniska, moge spalic suche galezie z drzew tylko w 1 dzien na wiosne lub 1 w jesieni i dzien ten jest ustalany przez rzad.Nie wazne czy wtedy bedzie padac deszcz czy nie.Czy mozna w USA palic ogniska rekreacyjne? Oczywiscie, ze mozna ale srednica ogniska nie moze przekraczac 25 cm.W USA tez nie wolno miec ogrodu warzywnego przed domem, musi byc z tylu domu.Kubel na smieci tez nie moze byc od ulicy widoczny.Co sie stanie jak rzuce cika z papierosa na szose czy chodnik? $1500 kara, powtorne przewinienie $1500 a trzecie przewinienie 2 lata wiezienia.Demokracja w pelnej krasie.Ciagle trzeba sie bac.
  • @staszek kieliszek 05:47:43
    Nie rozumiem tego.
    Można mieć karabin maszynowy i sobie strzelać, jak to Cejrowski pokazuje na filmikach z USA, można zrobić odwiert i mieć swoją ropę... a kury nie wolno mieć?
    Może po prostu jest różnie w zależności od stanu?
  • @imran 07:07:18
    Nie mozna w USA jednoczesnie mieszkac we wszystkich stanach.Mieszkasz tam gdzie jestes i tam musisz przestrzegac miejscowych przepisow.To co ja pisze odnosi sie miejsca gdzie mieszkam a przepisy innych stanow mnie nie dotycza.Karabin maszynowy mozesz miec w stanie Texas jesli masz federalna licencje na handel bronia.Ta licencje federalna wydaje rzad dla mieszkancow stanu Texas po oplacie $75.W innych stanach nie mozesz dostac tej licencji bo mozesz tylko uzyskac ja tylko w stanie Texas.Rozumiesz juz?Jeszcze nie?
    Moja corka po ogolniaku nie chciala isc na studia.Chciala zostac fryzjerka.Oplacilem szkole.$10000 za 1000 godzin nauki.Po skonczeniu szkoly zachcialo sie jej przeniesc do stanu Utach.Tam by miec stanowa licencje fryzjerki trzeba miec 2000 godzinna szkole wiec musialem wydac nastepne $10k.Po skonczeniu tej szkoly wrocila do Illinois i odechcialo sie jej byc fryzjerka, zaczela sprzedawac na stacji benzynowej.

    Reasumujac.USA jest rzadzone przez gruba, stara, zazdrosna, histeryczna babe i ona ustala przepisy i prawa.
  • @demokracja i praworządność
    Warto brać przykład z prawdziwego rozwoju techniki, bo Demokracji nie będzie bez naprawy błędów w Konstytucji.................... :)))))

    Rzeczywistość społeczna i gospodarcza zmieniała się już kilkakrotnie –
    od epoki agrarnej, w której ludzie tworzyli małe społeczności, przez gospodarkę
    industrialną, wybuchy rewolucji przemysłowej, po dzisiejszą gospodarkę opartą
    na wiedzy. Efektem tych transformacji są zmiany w postrzeganiu świata,
    a z ekonomicznego punktu widzenia wymagają zmiany sposobu funkcjonowania
    organizacji. We współczesnej gospodarce czynniki produkcji, takie jak ziemia,
    kapitał i praca, tracą na znaczeniu na korzyść zasobów wiedzy. Informacja
    i wiedza przesądzają o pozycji przedsiębiorstwa na rynku.
    http://www.wneiz.pl/nauka_wneiz/sip/sip30-2012/SiP-30-11.pdf

    Pozdrawiam
    http://m.neon24.pl/f88297ebfc42ec4e16b2fa36148c6ca4,1,1.jpg
    Klub Polskiej Demokracji Kwantowej Warszawa Wrocław
  • @staszek kieliszek 07:50:20
    Dziwny kraj.
    Stanowa licencja fryzjerki! Czyli mimo że bym chciał to nie mogę się taniej ostrzyc u fryzjerki bez licencji?
    Nie wiem nawet czy w Polsce trzeba mieć jakąś licencję.
    Jak można takie coś regulować? Jak chcę mieć pewność, że fryzjer jest dobry to sobie idę do takiego z licencją albo z polecenia, a jak mam to gdzieś to idę do najtańszego.
  • Autor
    Nie przywiazuje duzej wagi do litery prawa.
    Slowa sa wieloznaczne a zdania niekiedy sprzeczne ze soba.Duzo wieksze znaczenie ma osoba interpretujaca zapisy prawa i wykonujaca te prawo.
    To fakt ze w Polsce powstala swoista symbioza kapitalu zagr.,mediow,politykow i sadow ktore sa sterowane przez kapital(glownie banki) a rola spoleczenstwa jest ograniczona do niewolniczej pracy.
  • @mac 11:14:22
    Ale czy język prawniczy musi być niejednoznaczny?
    On taki jest bo prawo jest ciągle przejściowe. Skoro tworzy się setki przepisów i regulacji dziennie to wszystko jest przejściowe. A prawo przejściowe musi być skomplikowane i niejednoznaczne.
    99% przepisów jest niezgodne z podstawowymi zasadami etycznymi przyjmowanymi przez każdego bez zastrzeżeń.
    I te przepisy powinny być uchylone a pozostać tylko jednoznaczne przepisy zgodne z prawem naturalnym, prawem własności, wolnością, normami kulturowymi itp..

    Np. przepis, że banki mają prawo użytkować czasowo wolne środki na rachunkach klientów jest ewidentnie sprzeczny z prawem własności.
    Jeżeli te środki są własnością klienta banku, to żadem ogólny przepis nie może tego zmieniać. Może to zmienić tylko konkretna umowa przekazania tej własności pomiędzy klientem a bankiem. Jeżeli klient własność np. czasowo przekaże, to bank może środki używać przez ten czas a klient nie może.



    Takich przepisów jest pełno. Gdyby zostało stworzone prawo od podstaw w oparciu o te niekwestionowane zasady to ich interpretacja byłaby jednoznaczna a do tego mogłaby działać zasada precedensu na podstawie której te ogólne przepisy byłyby doprecyzowane.
    A gdyby zmiana prawa mogła być podjęta jedynie dużą większością głosów i do tego wchodziła w życie po okresie wielu lat, to prawo byłoby jednoznaczne i każdemu znane. Nie było by wiecznie przejściowych niezrozumiałych przepisów sprzecznych ze sobą i ze zdrowym rozsądkiem.
  • @Autor
    "Duże pieniądze zarabia się wyłącznie mając wsparcie władzy"

    Bardzo zastanowił mnie ten właśnie cytat i znaczenie jakie się pod nim kryje. Władza oznacza bowiem przymus, fizyczną siłę którą można użyć wobec innych ludzi. Duże pieniądze oznaczają zaś duże zyski i to ujęte w sposób obiektywny, a nie w porównaniu do posiadania innych ludzi w tym samym otoczeniu. Zatem cytat ten reprezentuje pogląd, że zyski są tym większe im więcej przemocy ma ktoś do dyspozycji. Ponieważ wiadomo, że człowieka nie da się zmusić do wymyślania nowych wynalazków, oznacza to iż zyski nie są związane z myśleniem, z wysiłkiem umysłowym, a jedynie z czysto fizyczną pracą.
    Takie właśnie rozumowanie stawia każdego zwolennika wolności praktycznie w sytuacji bez wyjścia - gdyż okazuje się, iż propagując wprowadzenie idei wolnościowych wśród ludzi propaguje on po prostu drogę do ciągłego ubożenia i biedy.
    Sprzeczność takiego rozumowania z historią jest po prostu oczywista - porównanie bogactwa posiadanego przez faraonów z bogactwem dzisiejszego robotnika wykwalifikowanego stanowi wystarczający dowód.
  • Świetnie napisane
    Gratuluję.
  • ŚWIETNIE - to dobry kierunek, ale niestety np. dla D. Kosiura...
    może doprowadzić Naród Polski do Państwa Fundamentalistycznego, które wg mnie byłoby SZCZĘŚLIWYM rozwiązaniem pod warunkiem Fundamentalizmu Katolickiego :)))
  • @programista 13:20:37
    > Duże pieniądze oznaczają zaś duże zyski i to ujęte w sposób obiektywny, a nie w porównaniu do posiadania innych ludzi w tym samym otoczeniu

    W sposób obiektywny ale nie bezwzględny.

    Nie da się oceniać bogactwa bez odniesienia do innych w jego otoczeniu.

    Inaczej doszlibyśmy do absurdu, że nikt nie jest bogaty, bo można go porównać do bogactwa ludzi za 200 lat które w bezwzględnym wymiarze będzie z pewnością o wiele wyższe.


    Weźmy pewne zobrazowanie liczbowe, oczywiście liczby wzięte z sufitu;

    Załóżmy, że obecnie całe bogactwo świata (czyt jakiegoś rejonu) to 100.
    5% najbogatszych gromadzi powiedzmy 70% nie ze względu na ich naturalną przewagę umiejętności, przedsiębiorczości ... lecz na stosowanie przymusu.

    Są ogromnie bogaci względem pozostałych.
    Razem mają 70 jednostek bogactwa.

    Gdyby nie było przymusu, rozwój byłby o wiele efektywniejszy.
    Powiedzmy, że jednostek bogactwa byłoby 500 a nie 100.
    5% najbogatszych, ze względu na ich naturalną przewagę miałoby 20% a nie 70% bo nie uzyskiwaliby dodatkowej przewagi przy użyciu siły.
    Nie byliby aż tak bogaci względem innych.

    Ale ich bogactwo w liczbach wynosiłoby 100 zamiast 70
    Natomiast bogactwo pozostałych 95% wynosiłoby 400 zamiast 30.

    Więc brak przymusu jest korzystny dla wszystkich ale te 5% osiąga stosując przymus większe bogactwo względem innych.
  • @imran 19:05:41
    "Nie da się oceniać bogactwa bez odniesienia do innych w jego otoczeniu."

    Czyli cała gatka Smitha o zaspokajaniu potrzeb jako bogactwie jest po prostu nic nie warta. Liczy się tylko to jak bardzo biedni są ludzie naokoło. Im będą bardziej biedni tym bardziej wzrasta bogactwo.
  • @programista 19:24:04
    A jeżeli bym zapytał, czy Niki Lauda był szybkim kierowcą to co byś powiedział? No chyba był, skoro wszyscy inni byli wolniejsi.

    Ale to nie znaczy, że rozwijał większe prędkości od dzisiejszych kierowców F1

    Czyli co? Zaprzecza to twierdzeniu iż kierowcy F1 są tym szybsi im większe prędkości osiągają?
    Ta sama logika którą stosujesz dla bogactwa.


    Napisałem w artykule, że w obecnym systemie ogromne majątki można gromadzić jedynie przy pomocy przymusu - współpracy z rządami. I to jest prawda. Tak się wzbogacają koncerny, instytucje finansowe...

    Ale to nie przeczy temu, że w systemie w którym bogactwa tak się nie da osiągnąć a jedynie można to zrobić uczciwie konkurując z innymi, ogólne bogactwo było by większe niż obecnie.

    Inaczej tłumacząc;

    Załóżmy, że jakaś branża jest zmonopolizowana przy zastosowaniu przymusu.
    Właściciel tego monopolu ma ogromne zyski. Dużo większe niż by miał każdy z pojedynczych właścicieli zakładów z tej branży gdyby monopolu nie było.
    Ale to przecież nie znaczy, że bogactwo narodów Smitha było by wtedy mniejsze niż w sytuacji monopolu.
    Przeciwnie. Byłoby większe, bo przedsiębiorstwo monopolistyczne jest mniej efektywne, bardziej marnotrawne itd...

    Nie wiem gdzie tu widzisz jakąś sprzeczność.
  • DEMOKRACJA
    http://zdzich.neon24.pl/post/104650,demokracja

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY