Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
76 postów 2944 komentarze

Też mam obowiązki polskie Panie nikander

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Mam polskie obowiązki, ale inaczej je pojmuję niż nikander.

 

 

Piszę tę notkę nie tyle do nikandera, bo raczej nie wierzę w możliwość normalnej rozmowy z nim, ile do jego zwolenników. Bo szczerze mówiąc jestem zaskoczony, że pod skandalicznym artykułem nikandera znalazły się osoby popierające to co napisał.

http://nikander.neon24.pl/post/127931,wiec-mam-obowiazki-polskie

 

Otóż napisanie, że jego polskim obowiązkiem jest walka ze mną jako przedstawicielem żydowskiego okupanta jest pospolitym draństwem.

 

Moja rodzina pochodzi z małej wioski pod Rzeszowem. Od wielu pokoleń osiadła na tych ziemiach. 

Babcia niedawno umarła w wieku 102 lat. Była osobą powszechnie szanowaną w tym rejonie. Była osobą głęboko wierzącą i patriotyczną. Byłą jedyną z trzech sióstr, która pozostała na gospodarstwie i nie została jak one nauczycielką.  Na setne urodziny specjalnie przyjechał złożyć jej życzenia Biskup Rzeszowa. Lokalna gazeta zamieściła piękny wywiad w którym opowiedziała o swoim życiu, o wychowaniu dzieci, wartościach…

 

Jej starsza siostra zmarła parę lat wcześniej w wieku 103 albo 104 lat już nie pamiętam. 

Była nauczycielką, wychowała  całe pokolenia Polaków. 

Pamiętam na jej setnej rocznicy szczęka mi opadła. 

Jako że było tam dość dużo dzieci, najmłodszych pokoleń naszej rodziny, solenizantka poprosiła o głos żeby do nich kilka słów skierować. 

Przez 20 minut opowiedziała historię Polski w nawiązaniu do swojego życia. Od urodzin jeszcze pod zaborami, o odzyskiwaniu i traceniu niepodległości, o czasach okupacji, kiedy prowadziła tajne nauczanie, jak narażano życie żeby zdobyć wiedzę i podtrzymać polskość. 

I że teraz to ich pokolenie musi to kontynuować, że muszą się uczyć, zdobywać wiedzę i wyrosnąć na porządnych, uczciwych ludzi.

Nie powiedziała wzorem nikandera, że mają być mądrzejsi od żydów. Bo by jej przez gardło nie przeszło, że Polak ma sobie za punkt odniesienia mądrość żydowską wyznaczać.

 

A szokiem dla mnie było to, że przedwojenna, wiejska nauczycielka w wieku 100 lat potrafi bez przygotowania wygłosić taką mowę do której dzisiejszy przeciętny profesor uniwersytetu by się pewnie przez tydzień nie przygotował.

 

Całe to starsze pokolenie zresztą nienawidziło Żydów. Pamiętam jak byłem mały opowieści o tym jak właściciele sklepów na głównej ulicy w Rzeszowie traktowali Polaków. 

Dziadek, który zmarł kiedy miałem kilkanaście lat jednak o ile pamiętam nienawidził przede wszystkim komunistów za to, że go nękali i przesłuchiwali po wojnie za współpracę z AK oraz Żydów za to co robili przed wojną.

 

Ja uczciwie przyznaję, że mój patriotyzm jest daleki od tamtych pokoleń które odeszły i nie stawiam się za jakiś wzór, ale jednak to, co ma czelność pisać nikander nie da się nijak przystawić do rzeczywistości i do moich poglądów.

 

 

Zresztą mamy na Nowym Ekranie wysyp ekspertów, „strażników polskości” wyznaczających warunki konieczne aby oni raczyli zaliczyć każdego z nas, zwykłych śmiertelników, do Narodu Polskiego.

Jakkolwiek przyjęcie zestawu wartości CP pana Wojtasa można było jeszcze rozpatrywać na poważnie, to nikander przekracza granice śmieszności wyznaczając zestaw poglądów na gospodarkę a w szczególności na spółki pracownicze jako warunku zaliczenia do Narodu Polskiego. Murzyn z plemienia Unga-Bunga może być Polakiem o ile poprze spółki pracownicze nikandera, a moja skromna osoba jest parszywym żydem bo ma do takiego rozwiązania sceptyczne podejście? To jest satyra w krótkich spodenkach!

 

Ogarnijcie się Panowie i Panie i przyjmijcie do wiadomości, że moja (jak każdego innego) przynależność do Narodu Polskiego jest wyznaczona przez to, że się urodziłem w polskiej rodzinie, byłem wychowany w polskiej tradycji, że w Polsce mieszkam, że kolejne pokolenia mojej rodziny Polskę budowały, walczyły o jej niepodległość i mają swój wkład w podtrzymanie tych polskich tradycji. 

Będę miał poglądy na teorię ekonomii takie jakie uznam za słuszne i sensowne i krucjaty ideologiczne nikandera, czy każdego innego, mam w głębokim… poważaniu.

 

Dokładnie te same poglądy zbliżone do „szkoły austriackiej”, Misesa, Hayek’a… miał na przykład Adam Haydel 

Podaję ten przykład bo akurat czytam zbiór jego dzieł, ale przecież nie tylko on.

 

Adam Zdzisław Heydel (ur. 6 grudnia 1893 w Gardzienicach koło Ciepielowa pod Radomiem, zm. 14 marca 1941 w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz) – polski ekonomista.

Ukończył gimnazjum im. Jana III Sobieskiego w Krakowie. Następnie studiował na uczelniach wyższych Moskwy i Kijowa. W 1922 ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie gdzie uzyskał doktorat. W latach 1921-1922 pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. W 1925 uzyskał habilitację z ekonomii politycznej. W 1927 został wykładowcą ekonomii na Uniwersytecie Jagiellońskim, a w 1929 profesorem nadzwyczajnym tej uczelni.

Adam Heydel był przedstawicielem szkoły krakowskiej w ekonomii, opowiadał się za liberalizmem gospodarczym. Krytykował etatyzm i interwencjonizm gospodarczy Polski międzywojennej. Zajmował się badaniami naukowymi nad teorią ekonomii i zagadnieniami dochodu narodowego.

Heydel sympatyzował z Narodową Demokracją[1]. W latach 1930-1931 był prezesem Klubu Narodowego w Krakowie. W 1933 za krytykę sanacji został odsunięty z katedry ekonomii UJ. W 1934 został kierownikiem instytutu ekonomii Polskiej Akademii Umiejętności. Na Uniwersytet Jagielloński powrócił w 1937.

Po rozpoczęciu okupacji niemieckiej w Polsce, został aresztowany 6 listopada 1939 przez Niemców w ramach akcji Sonderaktion Krakau wymierzonej w inteligencję. Wraz z innymi profesorami UJ i innych uczelni Krakowa został następnie uwieziony w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen.

W lutym 1940 roku w wyniku międzynarodowych protestów Heydel wychodzi na wolność wraz z innymi profesorami, którzy ukończyli 40 lat. Wkrótce potem zaczyna organizować ruch samokształceniowy i działa w Związku Walki Zbrojnej. Działalność podziemna trwa do 23 stycznia 1941 roku, kiedy braci Adama i Wojciecha Heydlów gestapo aresztuje w Brzózie koło Radomia[1].

Został on osadzony w więzieniu w Skarżysku-Kamiennej, z którego po stanowczym odrzuceniu propozycji podpisania Volkslisty złożonej przez komendanta placu płk. von Heydel wywodzącego się z tej samej niemieckiej rodziny został wywieziony do obozu koncentracyjnego w Auschwitz, gdzie został rozstrzelany w zbiorowej egzekucji 14 marca 1941.

 

 

Pytam się; czy jego też nikander za te poglądy nazwałby żydem i powiedziałby, że jego polskim obowiązkiem jest walka z takimi ludźmi?

A Wy byście mu przyklaskiwali?

 

Otóż przyjmijcie do wiadomości, że ja też mam obowiązki polskie, które polegają na walce o to, żeby każdy mógł mieć w Polsce swoje poglądy i je wyrażać (o ile nie narusza tym wolności innych). Myślo-zbrodni Orwellowskiej  nam tu nie wprowadzicie. 

Przedstawiana nam alternatywa; Polak może być albo „pod butem” żyda albo nikandera jest fałszywa.  Polak nie musi być pod niczyim butem. Polak może mieć własne poglądy na to co jest dla jego ojczyzny dobre a co złe i może je przedstawiać. Trzeba wybrać to co najlepsze, najsensowniejsze, co się rodzi w dyskusji… a nie to, co krzykliwa grupa chce siłą narzucić jako jedynie słuszne.

 

 

O ile to kogoś w ogóle interesuje, to przedstawię istotę różnicy poglądów między mną a nikanderem, która według niego daje mu prawo do wchodzenia na mój blog (jednocześnie blokując mnie na swoim) i obrażania mnie. 

 

Otóż te różnice nie są wbrew pozorom aż tak duże.

 

Przede wszystkim w zupełności się zgadzam co do jego oceny obecnego systemu bankowego opartego na rezerwie cząstkowej. 

 

I za tłumaczenie i nagłaśnianie tego należy się mu szacunek.

 

Postulat likwidacji rezerwy cząstkowej i wprowadzenia wymogu rezerwy 100% odnośnie depozytów (przez co rozumiem każdy rachunek bankowy z gwarancją wypłaty w dowolnym momencie) oraz złotej reguły bankowości odnośnie wkładów terminowych to są następne punkty w których się jak najbardziej zgadzam i o tym zawsze pisałem.

 

http://imran.neon24.pl/post/118214,system-rezerwy-100

 

Jednak właśnie od tego zaczął się taki a nie inny stosunek nikandera do mnie. 

Bo ja się dopytywałem w jaki sposób chce on taki wymóg wprowadzić. 

Bo nie jest to wbrew pozorom takie proste i oczywiste. 

Skoro obecnie w systemie jest ok. 10% (120mld pln w stosunku do prawie biliona depozytów i innych zobowiązań banków) rezerwy pieniądza, do dojść do 100% można na różne sposoby. 

Każdy ma wady i zalety i należy je przeanalizować.

 

Skoro nikander nie chce na ten temat rozmawiać, to coś jest chyba nie tak. 

Ja jestem zdecydowanym zwolennikiem wprowadzenia takiego rozwiązania, ale uczciwie mówię; nie mam pojęcia jak to zrobić żeby to w okresie przejściowym nie doprowadziło do ruiny gospodarki.

 

Oto fragment naszej dyskusji sprzed roku:

 

Fakty!!!

Definicja bazy monetarnej;

Agregat M0 (baza monetarna) jest to jeden z agregatów pieniężnych, zwany inaczej "pieniądzem wielkiej mocy", najwęższa definicja pieniądza. Określa, ile pieniędzy może być natychmiast użytych do transakcji gotówkowych
Elementy agregatu

wartość krążącego w gospodarce pieniądza gotówkowego,
wartość rachunków bieżących banków komercyjnych w banku centralnym, za pomocą których dokonują codziennych rozliczeń z Narodowym Bankiem Polskim,
wartość rachunków rezerwy obowiązkowej.


Pieniądz gotówkowy w obiegu i pieniądz na kontach w Banku Centralnym mogą występować zamiennie, więc baza monetarna jest to w skrócie to, co wyemituje Bank Centralny.

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Definicja Nikandera;

W naszym systemie bankowych występują relikty pieniądza kruszcowego w postaci tzw bazy monetarnej. Składają się na nią rezerwy w walutach obcych oraz inne aktywa łatwo zbywalne jak np.. zapasy kruszców. Te aktywa nie pracują. One głównie służą do obrony naszej waluty przed atakami zewnętrznymi oraz są „pokryciem” pieniądza gotówkowego w obiegu. Warto zauważyć, że tych pieniędzy w formie rzeczowej to znaczy monet i banknotów jest niewiele ponad 110 mld zł. Cała reszta to pieniądz w postaci elektronicznej.



Baza monetarna nie jest żadnym "pokryciem" pieniądza gotówkowego, tylko jest to i pieniądz gotówkowy w obiegu i w kasach banków i pieniądz bezgotówkowy w Banku Centralnym.

Tej bazy monetarnej jest zapewne ok 110mld - to się zgadza.

W Twojej Szanowny Autorze propozycji występuje postulat wyemitowania rocznie ok 21mld przez Bank Centralny, a więc powiększenie tej bazy o około 20%.

Te pieniądze trafiłyby do banków jako depozyty "najlepszych na świecie przedsiębiorstw" i posłużyłyby do udzielenia przez banki kredytów na sumę 21mld minus rezerwa obowiązkowa.
Czyli w tym momencie baza M1 powiększyłaby się o prawie 40mld.
A nastepnie, kiedy te kredyty zostaną użyte do wypłacenia pensji lub dokonania zakupów zostaną użyte do utworzenia depozytów a te do następnych kredytów
Wskutek tego, baza M3 po pewnym okresie zwiększy się o jakieś kilkaset miliardów.


Ty oczywiście twierdzisz, że to nie nastąpi, ale nie przedstawiasz żadnego rozwiązania, które miałyby zakazać bankom udzielenia kredytów z tych 21mld nowo utworzonych depozytów.

Ale rozwiązanie tego jest właśnie najtrudniejsze i to jest prawdziwy problem. Wiem, że łatwiej jest snuć opowieści jak to będzie pięknie jak ludzie dostaną 21mld łatwej kasy i będą śpiewać pieśni na temat szczodrobliwości Nikandera.
Tyle, że dopóki nie rozwiąże się prawdziwych problemów systemu bankowego te opowieści o rozdawaniu łatwej gotówki pozostają w sferze bajek

nadużycie linkskomentuj usuń

imran 16.02.2014 12:23:29

 

 

 

 

 

3:29
Odpowiadałem Tobie już kilka razy, że wyrzucamy do kosza całą obecną architekturą finansową z rezerwą cząstkowa i stopami NBP. Jak grochem o ścianę. Żydowskie buce ponoć tak mają. Normy ostrożnościowe banków komercyjnych będą musiały być skonstruowane zgodnie z "złotą regułą bankowości" bo będzie oznaczało prawie 100% pokrycie pożyczek w depozytach.
W systemie bankowym będzie przybywało pieniędzy. Przynajmniej 85 mld zł lichwy i 20 mld zł emisji. Gdybyś zadał sobie trud przeczytania notki, to byś to zauważył.

Czytaj dalej żydowskie książki o pieniądzach. Winszuję.


Czy wreszcie dotarło??????
nadużycie linkskomentuj
nikander
16.02.2014 13:01:08 

@nikander 13:01:08
Chodzi właśnie o to w jaki sposób chcesz to zrobić. Bo to nie jest takie proste, ze wyrzucasz już.

Skoro piszesz o rezerwie 100%, to znaczy, że wszystkie deopzyty awista odpowiadałyby ilości bazy M0, a więc pieniędzy byłoby 110mld.
Wzrost gospodarczy to kilka procent, więc tyle (zgodnie z tym co przedstawiasz) mógłbyś wyemitować. Więc najwyżej kilka miliardów a nie 21mld.
Chyba, że aby uzyskać tą rezerwę 100% uzupełniłbyś rezerwę banków do ilości depozytów czyli od 700mld. Ale tak po prostu dać im tą kasę? Nie bardzo.

Jeżeli w tej chwili banki mają realnie rezerwę powiedzmy 20%, to jak przejść do rezerwy 100% żeby nie wywołać "Wielkiego Kryzysu"?

Nie widzisz, że to jest "dość" ważne, a Ty to kwitujesz zwrotem "wyrzucić na śmietnik..."

Mnie to właśnie ciekawi, bo znam propozycje "austriaków" w tej kwestii i oni mają różne pomysły przyznając jednak, że to byłaby cholernie trudna operacja i sami do końca nie wiedzą jak to sensownie przeprowadzić.
Ale oni się na tym znają i dlatego widzą problemy których Ty nie widzisz.

Gdybyś chciał rzeczywiście pomyśleć jak stworzyć zdrowy system bankowy z rezerwą 100%, to byłbyś zgodny w poglądach ze Szkołą Austriacką. Więc może trochę poczytaj ich propozycje to coś ciekawego może wymyślisz.

Więc czekam aż jakieś konkrety przedstawisz, bo na razie się rozpisujesz na tematy poboczne.
nadużycie linkskomentuj usuń
imran
16.02.2014 13:30:01 

@imran 13:30:01
Proponuję abyś napisał choć jedną notkę;
"Przejście z systemu rezerwy cząstkowej do rezerwy 100% ze złota regułą bankowości"
I nieco dokładniej to rozpisał.
nadużycie linkskomentuj usuń
imran
16.02.2014 13:40:13 

@imran 13:40:13
Gdybyś znalazł na to dobry sposób, to Mises co prawda by Ci hołdu nie złożył bo nie żyje, ale Prof. De Soto pewnie byłby zainteresowany, bo sam się mocno tym tematem zajmuje i trochę o tym napisał.
nadużycie linkskomentuj usuń
imran
16.02.2014 13:43:12 

@imran 13:43:12
Ideę przedstawiłem w komentarzach pod tytułami "Likwidacja garba odsetkowego" i "Rozproszenie emisji". Szczegóły będą w aktach prawnych. Proszę cierpliwie poczekać.
nadużycie linkskomentuj
nikander
16.02.2014 15:19:18

 

 

Cierpliwie czekam i się nie doczekuję. W tych artykułach o których mówi nikander w ostatnim komentarzu nic nie ma o drodze dojścia do rezerwy 100%

 

Co więcej ten fragment;

cyt.”

Normy ostrożnościowe banków komercyjnych będą musiały być skonstruowane zgodnie z "złotą regułą bankowości" bo będzie oznaczało prawie 100% pokrycie pożyczek w depozytach.
W systemie bankowym będzie przybywało pieniędzy. Przynajmniej 85 mld zł lichwy i 20 mld zł emisji. Gdybyś zadał sobie trud przeczytania notki, to byś to zauważył.”

 

świadczy o tym, że chyba coś innego rozumiemy mówiąc o rezerwie 100%.

 

Czy ktoś rozumie ten zwrot, że będzie przybywało 85mld z lichwy???

Jak przy założeniu 100% rezerwy od depozytów avista banki mogłyby zwiększać ilość pieniądza „z lichwy”? To przeczy terminowi „rezerwa 100%” - w takim systemie nie ma mowy o zwiększeniu przez banki nawet o złotówkę ilości pieniądza o ile nie zostanie on wyemitowany decyzją NBP.

 

 

Kiedy widzę takie zwroty jak powyższy, to mam chyba prawo mieć wątpliwości czy nikander rzeczywiście postuluje 100% rezerwy od depozytów awista, czy nazwą rezerwa 100% nazywa coś innego. 

A konkretnych wyjaśnień odmawia, zamiast tego wyzywa od żydów albo odsyła gdzieś, gdzie żadnych wyjaśnień w tym temacie nie ma.

 

Ale to są kwestie do wyjaśnienia i to nie są jakieś wielkie różnice w naszych poglądach. 

 

Bardziej znacząca różnica dotyczy emisji przez NBP i jej rozpraszania przy systemie rezerwy 100%.

 

O ile uważam, że dodatkowa emisja nie jest w ogóle w takim systemie potrzebna, to nie uważam, żeby przyjęcie jakiejś niewielkiej, kilkuprocentowej emisji dodatkowego pieniądza i rozpraszanie jej (nawet w spółkach pracowniczych, co też mi się nie podoba, ale niech by i tak było) miało stanowić jakiś problem. 

Natomiast problem stanowi to co proponuje nikander aby uzależniać wielkość emisji od wzrostu PKB.

 

O tym, jak niedookreślonym parametrem jest wielkość PKB pisałem;

http://imran.neon24.pl/post/124435,czy-wskaznik-pkb-ma-jakikolwiek-sens

 

Jeżeli jeden ośrodek, swoimi metodami wyliczy wzrost PKB 5% a drugi 15%, bo tak się może dziać, to ile pieniędzy należy wyemitować?

 

To jest mój główny zarzut. 

 

Przeczytajcie mój artykuł na ten temat i się zastanówcie czy nie mam racji.

 

KOMENTARZE

  • prawdę mówiąc ciekaw jestem stenogramu
    wiejska nauczycielka w wieku 100 lat potrafi bez przygotowania wygłosić taką mowę do której dzisiejszy przeciętny profesor uniwersytetu by się pewnie przez tydzień nie przygotował.
  • @interesariusz z PL 11:57:59
    Żałuję, że nikt tego nie nagrał. Wstawiłbym chociaż ścieżkę dźwiękową.
  • @Autor
    Różnica pomiedzy szanownym Autorem a szanownym blogerem Nikanderem odnośnie systemu bankowego wydaje się prosta.

    Szanowny Autor chciałby nad bankami komercyjnymi rozbudowanego nadzoru sąddowego, kontrolujacego stale bankowe aktywa i pasywa, analizującego coraz nowe produkty wymyślane przez bankierów, dla zapewnienia że depozyt jest na pewno depozytem a nie pożyczką. O tym, co jest depozytem decydowałby ten właśnie sądowy nadzór.
    Nie wiem czy szanowny Autor czytał raport Frosti Sigurjonsson-a, gdyż dotyczył on właśnie kwestii zapewnienia 100% rezerwy dla depozytów poprzez prowadzenie rachunków depozytowych wyłącznie w banku centralnym.
    http://jestesmyzmiana.pl/wp-content/uploads/2015/06/Reforma-monetarna-KSIAZKA-do-druku1.pdf

    Natomiast szanowny bloger Nikander proponuje proste upaństwowienie banków, nadanie im praktycznie roli oddziałów banku centralnego z określonym urzędowo oprocentowaniem kredytów i pożyczek. Tym sposobem banki komercyjne nie będą miały oddzielnych systemów księgowych w których mogłyby tworzyć pieniądze a jedynie wchodziły by w skład jednego systemu banku centralnego. Dodatkowo państwowi urzędnicy pilnowaliby, by bank centralny zwiększał liczbę dodatkowych pieniędzy tylko o taką kwotę, jaką oni ustalą na podstawie listy różnorodnych wskaźników.
  • @programista 15:34:05
    Banki mogą być oddziałami banku państwowego, ale to nie zmieni pytania o wielkość rezerwy.
    Jeżeli bank emisyjny państwowy wyemituje jakąś sumę i przekaże powiedzmy do tych spółek pracowniczych, ci ludzie złożą je na kontach depozytowych avista, to ten bank będzie mógł z nich udzielać kredytów czy nie?
    Z tego co pisze nikander to ilość pieniądza ma się zrównać (pisał prawie ... ale jednak) z ilością depozytów, to by oznaczało, że banki - te oddziały nie mogłyby udzielać kredytów z tych pieniędzy.
    Czyli moim zdaniem fakt, że te banki byłyby znacjonalizowane nie zmieni nic jeżeli chodzi o potrzebę rozdzielenia bankowości depozytowej - gdzie klient płaci za to, że bank przechowuje jego pieniądze i bankowości inwestycyjnej, kredytowej, gdzie klient składa pieniądze na określony czas i bank mu za to płaci.
  • @programista 15:34:05
    Ale jedno jest pewne. Tak ja jak i nikander nie dopuszczamy takiej sytuacji jak jest obecnie, że bank udziela takiej ilości kredytów na jaką znajdą chętnych. Jak nie ma chętnych na wyższy procent to się obniża, jak zostaną pozaczynane inwestycje w wyższe etapy które generują coraz większy popyt na ich dokończenie i dokonanie inwestycji komplementarnych, to się procent podwyższa.

    Nie ma sytuacji, że bank może nie mieć środków na pożyczki. (oprócz momentów załamania systemu)
    Ile by nie udzielił kredytów tyle może pożyczyć od NBP.
    Byle zdobyć zabezpieczenie czyli pożyczyć rządowi kupując obligacje.

    Taki system nie ma racji bytu.

    Jest pytanie na jaki system to zmienić.

    W tym nowym systemie musi być jakieś ograniczenie dostępności kredytu. A skoro ograniczona ilość to cena kredytu musi być tym większa im większy popyt. A podaż tym większa im więcej ludzie chcą oszczędzać.

    To jest moje zdanie. Nie wiem czy nikander by się zgodził, czy jego wizja uwzględnia jakiś inny mechanizm regulowania podaży.
    Bo nowa emisja zgodna ze wzrostem PKB to jedno, ale przecież to nie może wyznaczyć całości podaży. Czy może?

    To jest właśnie problem. Nie wiadomo, bo nikander coś tam ogólnie napisze, ale nie ma ochoty wyjaśnić szczegółów. Czy raczej nie ma możliwości bo jest zbyt nerwowy i od razu przechodzi do obelg.
    Moim zdaniem powinien znaleźć jakiegoś rzecznika, który by to ludziom tłumaczył.
  • @imran 20:30:22
    Gdy banki są tylko oddziałami banku EMISYJNEGO to problemu rezerw nie ma, bo bank emisyjny ma zawsze pokrycie 100% w emitowanym przez siebie pieniądzu. Bank emisyjny zawsze tworzy nowe depozyty z nowych pieniędzy - zatem jeżeli miała by być wg Nikandera kontrola pełna kontrola wielkości emisji to nie byłoby tworzenia kredytów z depozytów - bo to byłaby wtedy emisja nowych pieniędzy, a ta jest zarezerwowana tylko dla spółek właścicielsko-pracowniczych i jej wielkość jest wyznaczana urzędowo.
  • @imran 21:08:52
    W obecnym systemie tylko i wyłącznie jeden podmiot ma taki przywilej, iż bank zawsze ma dla niego środki na pożyczki - jest nim rząd, dysponujący aparatem przymusu. Im więcej obligacji emituje rząd, tym bardziej zwiększa dostępność kredytu - nie tylko nie związaną ze skłonnością ludzi do oszczędzania, ale raczej związaną ze skłonnością do konsumcji.
    Jeżeli rząd nie jest w stanie zapanować nad tym, by nie mieć deficytu budżetowego, czyli nie dostarczać nowych obligacji, to nie będzie w stanie także zapewnić jakiegokolwiek innego zabezpieczenia. Bo każde takie zabezpieczenie w ograniczeniu dostępności kredytu będzie najbardziej bolesne dla największego dłużnika - czyli dla rządu.

    Wracając zaś do kwestii regulacji całości podaży, to wg Nikandera wyłącznie PKB ma go wyznaczać - bez jakiegokolwiek udziału sił rynkowych.
  • @imran 21:08:52
    Bardzo ciekawy post...i emocjonalnie pozytywny.

    Ale zostamy na boku uczucia .
    Zainteresowało mnie zdanie z komentarza :
    "Tak ja jak i nikander nie dopuszczamy takiej sytuacji jak jest obecnie,
    że bank udziela takiej ilości kredytów na jaką znajdą chętnych".

    Dlaczego niedopuszczalne ?
    Pracowałem przez pewien czas w bankach.
    Znam praktykę.
    Moim zdaniem problemem nie są chęci klientów na kredyt,
    ale zabezpieczenia kredytów.

    Wydawałoby się, że przy formalnym stosowaniu zasad zdolności kredytowej nie powinno być tzw. złych kredytów ( czyli jednej z form inwestycji bankowych) , które mogą być źródłem niewypłacalości
    banków, czyli brakiem pokrycia dla depozytów.

    Z jednej strony kredyt z drugiej aktywa zabezpieczające.
    Kredytobiorca nie płaci , bank nie ponosi straty , gdyż ma dobre zabezpieczenie...Proste, łatwe,przyjemne , w tym przypadku, bezpieczne

    I tu jest miejsce na minę.
    "dobre" zabezpieczenie.

    Jeżeli np. "dobrym" zabezpieczeniem dla inwestycji bankowych mogą być np. analizy techniczne rynków walutowych, to ....nie dziwmy się , że depozyty są zabezpieczone wiarą ..., że jutro wygram w totolotka.

    Moim zdaniem , problemem jest nie liczba klientów lub nominalna wartość ich potrzeb kredytowych, a rzetelność zabezpieczeń kredytów.

    Zabezpieczenia typu - potencjalna subwencja z tytułu określonego wyniku w wyborach parlamentarnych lub "weksel" przyjaciela dyrektora banku - zamieniają nasze depozyty na ... satysfakcję z posiadania. np. wymienionego weksla.
    To na szczeblu małych banków.....

    Na wyższym poziomie zaangażowane są zabezpieczenia typu " zaufanie do dyktatora, prezydenta,patriarchy", " wiara w siłę demokracji",
    " nieposzlakowana opinia instytucji religijnych" i inne podobne patriotyczno-wyznaniowe wartości (tak jest nie tylko w Polsce).

    Na zakończenie powtórzę :
    Nie wielkość kredytów a wartość ich zabezpieczeń jest kluczowym zagadnieniem.
  • @Zbigniew Jacniacki 23:45:31
    Dziękuję za komentarz.

    Ma Pan oczywiście rację co do kwestii zabezpieczeń. Niektórzy nazywają obecne problemy właśnie "kryzysem zabezpieczeń".
    Jest oczywiste, że skoro "solidnych" zabezpieczeń jest ograniczona ilość, to banki będą szukały innych i zwiększały ilość ryzykownych kredytów mając do dyspozycji nieograniczoną ilość pieniądza dla ekspansji kredytowej.

    Z pewnością nałożenie na banki np. jakichś restrykcyjnych norm dotyczących zabezpieczeń spowodowałoby poprawę obecnej sytuacji.
    Zresztą w tą samą stronę idzie programista tyle, że jeśli chodzi o zabezpieczenia dla kredytów zaciąganych przez banki w NBP.

    Jeżeli się zgadzamy, że niepohamowany wzrost ilości kredytów, większy niż faktyczna nadwyżka wartości wytwarzanych dóbr konsumpcyjnych ponad bieżącą konsumpcję jest dla gospodarki szkodliwy, to w zasadzie każdy mechanizm w jakiś sposób ograniczający tą ekspansję kredytu jest lepszy niż jego brak.

    Na dobrą sprawę gdybyśmy uzależnili wzrost ilości kredytów od plam na słońcu to też byłoby lepiej niż obecnie.

    Ale każdy powie; co mają plamy do gospodarki? Trzeba ten hamulec dla ilości kredytów powiązać z jakimś czynnikiem mającym związek z "tematem"

    To o czym mówi nikander czyli powiązanie ze wzrostem produkcji (pomijając oczywiście niemożliwość techniczną ilościowego określenia tego wzrostu) jest też krokiem w dobrym kierunku, może nawet jest to bardziej sensowne.
    Bo wzrost produkcji w jakiś sposób koreluje ze wzrostem ilości tej nadwyżki nieskonsumowanych dóbr - czyli oszczędności.

    Co prawda jakąś daleką korelację ilości zabezpieczeń też by można znaleźć ale...

    Natomiast nie rozumiem dlaczego nie powiązać wzrostu czy spadku ilości kredytów bezpośrednio z ilością oszczędności?
    Jest to najbardziej naturalne i dokładne.
    Tak by się działo, gdyby nie było pieniądza i ludzie rozliczali się barterem.

    Jeżeli ktoś chciałby dokonać inwestycji, to potrzebowałby dóbr konsumpcyjnych, którymi musi zapłacić właścicielom środków produkcji niezbędnych do dokonania tej inwestycji.

    Albo musiałby je sam wytworzyć i nie skonsumować, albo znaleźć ludzi, którzy je wytworzyli i są gotowi zrzec się na jakiś okres ich konsumpcji w zamian za obietnicę oddanie im dóbr w większej ilości.

    Kiedy mamy gospodarkę pieniężną to powiązanie nie może być całkowicie zerwane.
    Nie może być tak, że banki udzielają kredytów niezależnie od tego jak duża nadwyżka dóbr ponad konsumpcję zostaje wytworzona.

    System rezerwy 100% stwarza taki mechanizm.
    Bank w takim systemie aby mieć środki na kredyt musi znaleźć kogoś, kto wytworzył daną ilość dóbr konsumpcyjnych, otrzymał za nie (czy za swoją pracę, która się do tego przyczyniła) pieniądze które pozwalają mu dobra o podobnej wartości odebrać od innych i zrzeka się odbioru tych dóbr przekazując pieniądze na ich odbiór komuś kto chce je zainwestować.

    Każda rezerwa cząstkowa powoduje, że można udzielić więcej kredytu niż jest dostępnych oszczędności (rozumianych jako nadwyżka dóbr a nie jako środki pieniężne)


    I jeszcze wracając do tych zabezpieczeń.

    Gdybyśmy wyłącznie na kwestie monetarne, to kwestia zabezpieczeń jest najważniejsza. Bo prowadzi do kryzysów bankowych.

    Ale moim zdaniem większym problemem jest to, że ekspansja kredytowa zupełnie oderwana od ilości realnych, dobrowolnych oszczędności prowadzi do zaburzenia struktury produkcji, przeinwestowania pewnych etapów, kierowania ogromnej ilości środków produkcji na inwestycje skazane na bankructwo. Czyli ogromne marnotrawstwo dóbr.
    Tak jakby ktoś większość swoich oszczędności wpakował w ogromne fundamenty domu nie mając absolutnie możliwości zdobycia dalszej ilości środków aby dom w takiej wielkości dokończyć.
    Ta inwestycja jest marnowaniem środków, pomimo, że dopóki ich nie zabraknie wydaje się wspaniała, wielka...
    Wydaje się, że ktoś kto takie fundamenty stawia jest bogaczem. A w rzeczywistości to bankrut.
    Bogaty jest ten, kto stawia fundamenty mniejsze, ale dostosowane do wielkości domu na jaki go stać.

    W gospodarce kredyt ponad dostępne realne oszczędności czyli nadwyżkę dóbr wytwarzanych nad konsumowanymi prowadzi do takiej właśnie sytuacji.
  • @programista 22:19:57
    No ale to, co napisałeś nie oznacza moim zdaniem, że problem rezerw przestaje istnieć lecz oznacza, że w takim systemie rezerwy muszą wynosić 100%.
    A teraz nie wynoszą i pozostaje ciągle problem jak do tych 100% dojść.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

ULUBIENI AUTORZY