Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
76 postów 2944 komentarze

Deszcz pada i pada

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Cisza wyborcza, więc taki niezwiązany z polityką :) tekst filozoficzny.

 

 

Pada, pada i pada. 

I bardzo dobrze. Niech pada jak najmocniej. 

Deszcz daje nowe życie. Pozwala małym roślinkom urosnąć do rozmiarów ogromnego drzewa. Deszcz to siła.

Deszcz pomaga roślinkom, które chcą rzeczy wielkich. Chcą urosnąć jak najwyżej, mają cel i go realizują. To one powodują, że las się rozwija, to one wyrastając wysoko ciągną za sobą inne. Deszcz pada dla nich.

 

Deszcz nie pomaga zeschłym liściom, które leżą na ziemi bo tak im wygodnie.  One się w deszczu utopią, zgniją a spod nich wyrosną młode pnącza, które mają cel - urosnąć ponad ziemię, ponad las, być kiedyś wielkie. 

 

Deszcz nie pomoże wielkim zmurszałym kolosom, którym nie chce się już czerpać tej wody z ziemi i energii ze słońca.

 

Ludzie, którym jest wszystko jedno siędzą na tyłkach i nic nie robią. Nie wytkną nosa za drzwi. Dla nich najważniejsze to najeść się, napić, wyspać i wegetować. 

 

Ludzie, którzy mają cele, ideały, są przekonani do słuszności tego co robią nie boją się deszczu. 

 

Mnie deszcz, zimno, śnieg nigdy nie przeszkadzały. 

 

W czasach licealnych grałem w rugby. Deszcz nie deszcz, zimno, w październiku czasem deszcz ze śniegiem, szło się na trening, pchało opornicę, walczyło o piłkę po kostki w błocie. 

Pamiętam jakieś mistrzostwa w Sopocie pod koniec sezonu. Rano poszliśmy na boisko, zimno jak cholera, patrzymy a te kałuże zaczynają zamarzać. Potem pierwszy upadek w to błoto, adrenalina i już dobrze. Już jest przyjemnie.

 

A w czasach studenckich i zaraz po,  jeszcze przed 89r. pracowało się na czarno w Holandii. Załatwiliśmy zaproszenie i pojechaliśmy starym maluchem   z kilkoma markami przy duszy. 

I znowu deszcz od rana do wieczora. Ścinaliśmy kapustę jeszcze w listopadzie. Spaliśmy pod namiotem a potem dostaliśmy przyczepę campingową. Myliśmy się na dworze wężem do podlewania ogródka. 

Zimno i mokro od rana do wieczora. 

 

Ale mieliśmy cel. Chcieliśmy zarobić, otworzyć w Polsce firmę. Mieć chociaż nadzieję, że do czegoś dojdziemy. 

Nie chciałem iść po studiach pracować w szkole państwowej, dostawać co miesiąc parę złotych i wegetować. Czekać do emerytury. 

 

Teraz też jest takich ludzi miliony. I oni się deszczu nie boją.  Nawet jeżeli zmokną, to są szczęśliwi. 

 W nich jest nadzieja.

KOMENTARZE

  • Nadzieja umiera ostatnia
    Problem tylko w tym, że teraz oni zazwyczaj nie wracają do Polski.
    A takich ludzi zawsze były miliony.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY